To jest proste jak teoria superstrun.
***
Obserwacja #1: Muzyka tutaj jest zupełnie inna. Mówię o tej, którą słyszę w głośnikach we wszelkich lokacjach: samochodach, autobusach, ulicach, szkołach, lokalach i dyskotekach.
Wniosek #1: Przyrównywanie jej do czegokolwiek jest bezcelowe.
Wniosek #2: Jeżeli nikt by jej nie lubił, nie byłaby puszczana. Ponieważ jest puszczan TYLKO ona, wszyscy TYLKO jej słuchają. Ponieważ człowiek ma wolną wolę, można uznać, że słuchają jej z własnej chęci.
Obserwacja #2: Turcy wyrażają sie o niej pochlebnie. Tematyka nie jest skomplikowana. Rozmawiałem akurat wieczorkiem z jednym Turco-simpatico, w tle leciała muzyka. Na pytanie: "A o czym on właściwie śpiewa?" Turco-simpatico z rozmarzonym wzrokiem wbitym w niebo, odparł "O tym co zawsze - o miłości..."
Hipotetyczna odpowiedź na pytanie tematu: To nie moja kultura.
***
Chociaż jest to odpowiedź więcej niż oczywista, zacząłem się nad nią dzisiaj głębiej zastanawiać w autobusie, będąc drodze na uniwerek i odrabiając zadania domowe.
Tutaj nie uświadczę cięższego brzmienia Three Days Grace, Iron Maiden, Disturbed. Żadnego metalu, punk rocka czy hardcore. Rap, hip-hop czy nu-rock to tu jedna ryba. Santana i Metallica są tu w jednym worku.
Moim zdaniem to dlatego, że taka muzyka w Turcji dopiero się rozwija. Jest trendem młodym w społeczeństwie, które od wieków piętnowało indywidualizm, ceniąc dostosowanie sie do grupy (głównie rodziny). W krajach Zachodu za to od dziesiątek lat widać nieustanną dążność do tworzenia czegoś, co wybije jednostkę ponad tłum, zwyczajność, codzienność i powszechność. Europa ma z tym wieloletnie doświadczenie kulturowe, Turcja dopiero raczkuje.
Dlatego też nie pozostaje mi nic innego, jak spróbować poznać O CZYM śpiewają. Tak jak u nas liczy się forma przekazu (ciężko, melodycznie, drmatycznie, z gracją, poetycko itd.), tak tutaj sama idea śpiewania o własnych uczuciach jest czymś zupełnie nowym. Nieważne, jak. Ważne, żeby śpiewać i grać, tworzyć i odkrywać, otwierać się i poznawać swoje wnętrze od zupełnie nowej strony.
Tak jak to widzę. To tylko hipoteza. A jak Wy uważacie? Z czego jeszcze może wynikać zupełnie inne podejście do muzyki w innej kulturze?
